0
BABY LOVE

W oczekiwaniu na największy CUD <3

Czasami Bóg zsyła nam CUD, żeby nas cofnąć ze złych dróg…

Mi zesłał Ciebie – dał więcej niż mógł dać.  Bo nagle kocham, jak nigdy nie kochałam…

(Paweł Domagała, czasami)

 

Te słowa idealnie pasują, do tego jak się czuję… dobra, może nie do końca, bo nie byłam na złej drodze 😉 tylko na drodze, gdzie byłam mocno skupiona na własnym rozwoju, karierze zawodowej i podróżach. Teraz mam swój Cud <3

35 tydzień ciąży ( 2 tygodnie przed porodem)

Zacznę od początku. W sumie nie zamierzałam pisać szczegółowo o ciąży, o tym jak przebiega, o okresie połogu i o tym, co się ze mną dzieje emocjonalnie w tej całej sytuacji. Uważam, że to są sprawy bardzo osobiste i warto zachować coś dla siebie i najbliższych, szczególnie, że w dzisiejszych czasach ludzie mocno obnażają się ze swoim życiem prywatnym… Zdecydowałam więc podsumować to wszystko jedynie w tym jednym wpisie. Może być trochę długi, ale mam nadzieję, że wytrwacie do końca…

30 tydzień ciąży

Kiedyś bardzo chciałam mieć dzieci, rodzinę, dom…może nawet za bardzo i dlatego nie wychodziło… Przyszedł taki moment, że po wielu wielu latach zrezygnowałam z tego pragnienia, marzenia. Doszłam do wniosku, że jestem szczęśliwa z życiem jakie wtedy miałam. W niesamowitym tempie rozwijałam się zawodowo i na tym polu odnosiłam sukcesy, realizowałam projekt za projektem. Spełniałam swoje marzenia, osiągałam założone cele, podróżowałam, jednocześnie pracując, otaczałam się wspaniałymi ludźmi, miałam bogate życie towarzyskie… Można by powiedzieć, że takie idealne życie bez dzieci…które mi bardzo odpowiadało. Los postanowił inaczej i okazało się, że jestem w ciąży <3 Spełniło się moje niegdyś największe marzenie, które już schowałam głęboko w sercu i myślałam, że tam pozostanie. Po tej niespodziewanej informacji, musiałam przeprojektować swoje życie, z wielu planów zrezygnować, choć wiele nadal zdołałam zrealizować, jak na przykład miesięczny pobyt na Bali z hollycow travel, gdzie mieliśmy dwa turnusy treningowo – wypoczynkowe. I przyszedł czas, by przygotować się do najważniejszej podróży w moim życiu <3

Dowiedziałam się już około 5go tygodnia o ciąży.

Przez wszystkie 37 tygodni, bo urodziłam prawie 3 tygodnie przed terminem, czułam się wspaniale. Nie miałam żadnych nieprzyjemnych dolegliwości, dosłownie do samego końca pracowałam i trenowałam, prowadziłam camp w Komarówce (choć jeszcze nieświadoma co się szykuje), podróżowałam (byłam w Wiedniu, w Toskanii, na Bali), zrealizowałam kilka starych i nowych projektów – np. artykuły do magazynów dla przyszłych Mam, nagrałam dwa autorskie treningi train hard & be a fit happy mom, które tutaj możecie kupić.

Moje ciało bardzo dobrze znosiło te wszystkie niesamowite zmiany. Sama też bardzo o siebie dbałam – regularne wizyty u lekarza prowadzącego, dobrze zbilansowana dieta, odpowiednio dopasowane treningi, zwiększona ilość snu (wcześniej spałam średnio 5 h na dobę i to mi starczało), zabiegi na ciało (endermologia, peelingi, codzienne smarowanie olejkiem kokosowym lub migdałowym) i przede wszystkim pozytywne nastawienie. Łącznie przybrałam 9 kg, jednak na początku ciąży, mimo braku mdłości, schudłam 5 kg.

Szczerze, polecam bycie w ciąży, ale zdaję sobie sprawę, że dla mnie była bardzo łaskawa 

Naprawdę to był wyjątkowy czas…w głowie roiło się milion myśli. Niesamowita radość i ekscytacja – przecież we mnie rozwijał się Mały Człowiek. Jednocześnie lęk czy podołam? Czy będę w stanie zapewnić wszystko tej małej, kompletnie od mnie zależnej istotce? Czy będzie zdrowy? Czy będzie chłopiec czy dziewczynka? Dla mnie to nie miało większego znaczenia, ale mam czterech bratanków, dlatego moja Rodzina liczyła na Dziewczynkę 😉 Myślałam o tym, jak sobie poradzę z tą zmianą. Ja – osoba hiperaktywna, pracoholik, wiecznie w biegu albo na treningu, na spotkaniu albo w podróży…

Dziecko zmienia. Przede wszystkim priorytety i nastawienie, ale też osobowość. Mam wrażenie, że człowiek łagodnieje. Na pewno okazuje się, że mamy ogromne pokłady cierpliwości. I niesamowicie mnóstwo miłości. Bezgranicznej. W dniu, gdy po raz pierwszy zobaczyłam Mojego Synka, nic innego nie miało znaczenia. Stał się całym moim światem.

Kompletnie nie brakuje mi tego pędu, jaki towarzyszył mi każdego dnia od ponad 10 lat. Chcę chłonąć każdą sekundę z moim małym Cudem. Wydawało mi się, że będę się męczyć i bardzo będę  chciała szybko wrócić do pracy. Mijają właśnie 3 miesiące od porodu…i zrobiłabym wszystko, by móc ‚siedzieć’ w domu z Dzidziolkiem jak najdłużej.

Poród miałam bardzo trudny. Po kilkunastu godzinach próby siłami natury, zabrali mnie na cesarskie cięcie. Na szczęście nie z powodu zagrożenia życia Dzidziolka lub mojego, ale nie postępowało rozwarcie mimo, że odeszły mi wody i miałam silne skurcze praktycznie co minutę, ale byłam już wycieńczona.

Zawsze mówi się tylko o porodzie, że jest ciężki. I że szybko zapomina się ten ból. Co jest akurat prawdą, bo Maleństwo wynagradza ten ultramaraton <3

Ale niewiele opowiada się o tym jaki jest połóg. To jest dopiero wyzwanie dla kobiety…Jesteśmy postawione przed zupełnie nową – najpiękniejszą i najważniejszą w życiu – rolą, do której nikt nas nie mógł do końca przygotować i zaczyna się podróż życia z biletem w jedną stronę. Możemy liczyć na swoją intuicję i jeśli mamy szczęście, pomoc najbliższych. Emocje sięgają zenitu. Ogromne szczęście zmieszane z przerażeniem. Zdarzało mi się płakać na początku, bo bałam się, że nie dam rady. Że popełnię jakiś błąd. Na to wszystko trwający kilka tygodni połóg (umownie jest to 6 tyg). Ciało ma przed sobą wielkie wyzwanie, pracę, by wróciło do siebie po tej kilkumiesięcznej przeprawie. Po treningu życia. Skurcze macicy, oczyszczanie organizmu, osłabienie, laktacja, nawał, hormonalny rollercoaster… W takich chwilach warto przyjąć każdą pomoc. Za samodzielność nas tu nikt nie wynagrodzi. Ja mogłam i nadal mogę liczyć na moich Rodziców i najbliższych <3

love you to the moon and back….

10 tygodni po porodzie

Wierzcie mi, że nie miałam płaskiego brzucha po wyjściu ze szpitala – wyglądałam jak w 5 miesiącu ciąży. I zupełnie mi to nie przeszkadzało! To ciało wydało na świat Cud! Natura jest niesamowita i nigdy nie przestanę się tym zachwycać! Z mojego brzucha wyciągnęli najwspanialszy, zdrowy, słodki i cudownie pachnący Skarb <3

Już w ciąży wiedziałam, że chciałabym zachować spokój i bezgraniczną cierpliwość. Doskonale wiem, że stres, rozdrażnienie, panika przechodzą na Maluszka… Z pomocą najbliższych udało mi się to. Pierwsze tygodnie były całkowicie podporządkowane Maleństwu. W zasadzie głównie karmiłam, tuliłam i  spałam, a przy sobie miałam Małą Hube <3 i może dzięki takiej postawie Stefciu jest spokojny, radosny, nie płacze, przesypia praktycznie całą noc, z jednym przebudzeniem na karmienie i jest mała gadułą.

A ja?… Jestem najszczęśliwsza ever. Wiem, że na kolejne projekty zawodowe jeszcze przyjdzie czas. Forma na pewno wróci, a taka przerwa dobrze mi zrobi. Teraz chcę poświęcić jak najwięcej czasu mojemu Dzidziolkowi. Poznajemy się każdego dnia, dni zaczynają mieć jakiś rytm, prawie wszystko robimy razem…

…oraz wbrew panującym plotkom, codziennie piję ciepłą kawę 😉

 

wszystkie fot. Olga Jędrzejewska

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply